KoszykKontoPomocKontakt
Zamów telefonicznie: (012) 632 77 57


ARTYKUŁY I RECENZJE

Artykuły
Plac zabaw - opowiadanie edukacyjne

Mariola Peisert
Oceniana książka:

Ania ma cztery lata, mieszka z rodzicami oraz babcią, która opiekuje się nią, gdy mama i tata są w pracy. Choć dziewczynka miała wiele zabawek, była samotna. Często chodziła z babcią do piaskownicy blisko domu. Jednak nie potrafiła nawiązać kontaktu z dziećmi. Odsuwała się w najdalszy kąt, by żadne z nich nie mogło dotknąć jej rzeczy.
Babcia postanowiła iść do ogromnego parku, gdzie powstał największy plac zabaw w mieście. Starsza pani wyrażała nadzieję, że wnuczka widząc grupowe zabawy dzieci też będzie chciała w nich uczestniczyć. Widok tak wyposażonego miejsca do zabawy zrobił na dziewczynce niesamowite wrażenie. Wypróbowała najpierw zjeżdżalnie i huśtawki, a później przeniosła się na karuzelę. Po jakimś czasie przyszła do babci by chwilę odpocząć oraz napić się soku.
- Zobacz jak dużo dzieci jest w piaskownicy- wskazała babcia- może tam pójdziesz.
Dziewczynka rzuciła okiem na dzieci, a później skierowała wzrok na tor przeszkód. Tam nie było nikogo.
- Najpierw tam - stwierdziła.
Ania ostrożnie stawiała nogi na ruchomych belkach, przysłuchując się roześmianym dzieciom. Dobrze się czuła przebywając z dala od towarzystwa, ale uwielbiała też zabawy w piasku. Wreszcie zdecydowała się tam pójść. Przesypując żółte ziarenka była w swoim żywiole. Nagle jakiś chłopak nie poprosił ją o wiaderko, sięgając po nie zanim zdążyła wyrazić na to zgodę.
- Nie dotykaj! ; krzyknęła, aż przestraszony chłopczyk drgnął.
- Nie dotykaj; powtórzyła spokojnie, ale stanowczo; bo zniszczysz.
Dzieci były zaskoczone tak żywą reakcją dziewczynki, lecz nie pozostało im nic innego jak wrócić do swojego grona. Ania nie chciała być niegrzeczna, ona zwyczajnie nie potrafiła się dzielić. Wolała żeby każdy bawił się własnymi rzeczami. Babcia westchnęła, ale nic nie powiedziała. Wnuczka musi sama zrozumieć, że to nie jest dobre rozwiązanie.
Od tej pory starsza pani przyprowadzała ją tu codziennie. Spotykały te same dzieci, a nawet rozpoznały znajomych z podwórka. Babcia delikatnie zwróciła uwagę ile uciechy jest ze wspólnej zabawy. Dziewczynka przyjęła to z uśmiechem nic nie mówiąc. Nie zauważyła, że kopiący w piaskownicy nawet nie pytają jej już o pożyczenie foremek. Wiedzą, że ona zawsze bawi się sama.
Kiedy następnego dnia przywieźli tonę świeżego piasku, radość milusińskich była wielka. Natychmiast zapadła decyzja, aby wznieść wysoki zamek z murem obronnym. Ania przyglądała się budowniczym najpierw z ciekawością, a później z zazdrością. Z mniejszych piaskownic przybiegli inni, wszystkie przedmioty poszły w ruch i już po chwili robota szła jak w ulu. Przyglądając się dzieciom uświadomiła sobie, że ich wspólna zabawa daje im wiele radości. Jeszcze nie tak dawno, gdyby ją ktoś zapytał, powiedziałaby, że lepszy jest stos zabawek tylko dla siebie niż korzystanie z nich razem z innymi dziećmi. Teraz miała wątpliwości.

Nazajutrz, gdy znalazły się z babcią w parku jej nogi same poprowadziły ją do piaskownicy. Była tam spora gromadka dziewcząt i chłopców, Ania usiadła blisko nich. Zwróciła uwagę na to, że wszyscy wymieniają się foremkami i nikt nie protestuje.
- Masz ładne łopatki; powiedział jakiś chłopak, który dopiero co przyszedł; Pożyczysz mi jedną ?
- Nie pożyczy ci; opowiedział za nią ten sam chłopiec, który w pierwszym dniu poprosił ją o wiaderko.
Ania zawahała się, lecz w końcu podała jednemu łopatkę, a drugiemu wiaderko.
- Naprawdę możemy ?!; zapytali jednocześnie.
Ania poczuła się trochę nieswojo, że wcześniej nie chciała się do nich przyłączyć. Przytaknęła uśmiechając się. Wtedy pierwszy raz zaczęli bawić się razem. Poznała Piotrusia, Emilkę, Tomka i innych. Po pewnym czasie zupełnie zapomniała o swoich wcześniejszych obawach. Któreś z dzieci znowu wpadło na pomysł żeby zbudować coś dużego. Twierdza, którą zrobili nie wytrzymała długo, ale radość ze wspólnego wznoszenia jej była ogromna. Babcia z przyjemnością patrzyła jak wnuczka po wyjściu z piaskownicy bawi się w berka z nowo poznanymi dziećmi .
Wieczorem, gdy rodzice przyszli ucałować ją na dobranoc, buzia jej się nie zamykała . Była zachwycona dzisiejszym pobytem w parku. Nie mogła sobie wyobrazić, że wcześnie spędzała czas z dala od dzieci. Przecież zabawa w grupie to taka przyjemność.
- Nie mogę doczekać się jutra; pomyślała zasypiając.


Regulamin |  Dostawa |  Płatności Kontakt |  Ciekawe linki |  O nas |  Pomoc Koszyk  |  Zaloguj
scenariusze, elementarze, kinezjologia edukacyjna, ćwiczenia logopedyczne, rozwój dziecka, karmienie piersią, dla logopedów, książki o ciąży